wtorek, 9 lipca 2013

14.

"Otwórz oczy, wstań i powiedz, że to tylko głupi żart."

1 września.
W domu panowała naprawdę okropna atmosfera. Wszyscy milczeli, całymi dniami przesiadywali w swoich pokojach, w nocy nie spali, co potwierdzały głośne szlochy, na które w pewnym momencie przestałam zwracać uwagę. Tylko ja funkcjonowałam na tyle dobrze, by jeść, pić i przebywać na świeżym powietrzu.
To było dziwne. Okropnie dziwne. Ale, szczerze mówiąc, jej śmierć nie wstrząsnęła mną na tyle mocno, żeby się nią przejmować. Każdy umrze, prędzej czy później odejdzie z tego świata i zostanie po nim jedynie wspomnienie, które rozpłynie się jeszcze szybciej. To normalne, zawsze tak jest.
Mój ojciec, gdy tylko dowiedział się o wypadku, natychmiast zarzekł się, że to on zorganizuje pogrzeb. Zadzwonił do mnie i zaczął nalegać tak mocno, że w którejś chwili miałam dość jego gadania i po prostu się zgodziłam. Z biegiem czasu uświadomiłam sobie, że tak będzie lepiej. Chłopcy nie będą przynajmniej obciążeni dodatkowymi kosztami związanymi z uroczystością.
Wiadomo, że było mi smutno. Nie jestem aż takim potworem bez uczuć. Eleanor była wspaniałą dziewczyną, nie zasłużyła na to, co jej się stało. Zostawiła na tym świecie wiele osób, które ją kochają. Ja również się do nich zaliczałam, ale moja miłość nie była aż tak ogromna, żeby przestać normalnie funkcjonować. Zresztą, teraz, kiedy ona umarła, będę mogła wrócić do Francji, a z tego powodu szczęście wypełniało mnie całą. Czasami pojawiało się też małe poczucie winy, bo w sumie była moją kuzynką, nie powinnam zachowywać się tak, jak się zachowuję, ale wracałam do domu. Tam będę miała wystarczająco dużo czasu, żeby nadrobić mój smutek.
Próbowałam, naprawdę próbowałam rozmawiać z chłopcami, ale moje słowa nie przynosiły nawet najmniejszego skutku, można by nawet powiedzieć, że było wręcz przeciwnie. Kiedy tylko wspominałam o Eleanor, w ich oczach natychmiast pojawiały się łzy, a płakać potrafili przez kilka bitych godzin.
Wyszło na to, że naprawdę jestem potworem.

Znów os­trzem twar­dej mo­wy ćwiar­tuję bez­myślnie, w afek­cie twą wrażli­wość - boleśnie. ~Katarzyna Nosowska

2 września.
Darcy, do cholery, spóźnimy się! Chłopcy już dawno są na miejscu! - do moich uszu dobiegł kolejny krzyk zdenerwowanego ojca, na co tylko przewróciła oczami i zaczęłam malować rzęsy jeszcze wolniej. Wiedziałam, że bez niego ksiądz nie może rozpocząć uroczystości, a robienie mu na złość sprawiało mi ogromną przyjemność. Zapewne zastanawiacie się, co mój kochany ojczulek robi w tym domu. Może zacznę od początku.
Rano, kiedy obudziły mnie nieznośne krzyki, zbiegłam na dół, gdzie zastałam resztą domowników, którzy biegali po całym domu. Uwierzcie mi, to naprawdę, naprawdę przezabawny widok, widzieć ich wszystkich z nieułożonymi włosami, próbujących zawiązać krawaty, co ani trochę im nie wychodziło.
Kiedy wreszcie udało mi się wszystko ogarnąć, siłą wygoniłam ich z domu, pod pretekstem dopilnowania wszystkiego na cmentarzu, gdzie mieli pochować ciało mojej kuzynki, i sama zaczęłam doprowadzać się do w miarę używalnego stanu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po trzydziestu-czterdziestu minutach od ich wyjścia usłyszałam dzwonek do drzwi, a po ich otworzeniu ukazała mi się rozzłoszczona twarz tatulka, który od progu zaczął krytykować mój wygląd i łaskawie mnie uprzedził, że jeżeli nie będę wyglądała przynajmniej przyzwoicie, uroczystość zostanie odwołana, na co popukałam się w czoło i poszłam na górę kontynuować malowanie rzęs.
Zupełnym przypadkiem pobrudziłam tuszem swój nos, przez co oczywiście musiałam go wytrzeć, a co za tym idzie, zmyć też część podkładu znajdującego się na mojej twarzy, co wolno poprawiłam, bo przecież nie mogę wyjść z domu, nie wyglądając uprzednio „przyzwoicie”. Uśmiech wpełznął na moją twarz, gdy wyobraziłam sobie ojca gotującego się ze złości.
To na pewno będzie cudowny dzień.
Pomijając jej pogrzeb.
- Boże, dziecko, dłużej nie mogłaś siedzieć w tej łazience! - wykrzyknął tata, gdy pojawiłam się na dole.
- Uwierz mi, mogłam. - uśmiechnęłam się kpiąco i minęłam go, by po chwili wyjść z domu i znaleźć się w jego sportowym aucie.
- Jeżeli się spóźnimy, przestanę przesyłać ci pieniądze, obiecuję ci to.
- Twoje pieniążki mam głęboko w dupie, tatku. - i reszta podróży minęła nam na bardzo nudnej kłótni.

Je­dynym miej­scem fa­milij­nej zgo­dy by­wa zaz­wyczaj grób rodzinny. ~Karol Dusza

W kościele było naprawdę dużo ludzi. Na ani jednej ławce nie znajdował się nawet centymetr wolnego miejsca, wszyscy siedzieliśmy niesamowicie ściśnięci, przez co oddychanie stało się czynnością wyjątkowo trudną. Na szczęście, ksiądz uwinął się z mszą całkiem szybko, przez co, po czterdziestu minutach, mogliśmy podejść do jej trumny by się pożegnać. To miały być nasze ostatnie słowa skierowane do niej.
Kiedy wszyscy goście znajdowali się już na zewnątrz, a przy trumnie stał tylko Louis, któremu trudno było oderwać się od ukochanej, podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu. To miał być taki... gest pocieszający. Ten tylko spojrzał na mnie swoimi dużymi, niebieskimi oczami i przylgnął do mnie, wtapiając nos w moje włosy i szlochając cicho.
Uspokoił się po naprawdę niedługim czasie i odszedł, dziękując mi cicho, na co tylko się uśmiechnęłam.
- Szkoda, że tak się stało, El. - szepnęłam, gdy zobaczyłam jej blade ciało leżące w trumnie. - Zostawiłaś tyle osób, które cię kochają. Lou nie poradzi sobie bez ciebie... - zamknęłam oczy, przypominając sobie wszystkie wspaniałe chwile, które razem przeżyłyśmy. - Boże, El, nie możesz odejść... - jęknęłam. - El, proszę, otwórz oczy, wstań i powiedz, że to tylko głupi żart... El, do cholery, proszę! - zaszlochałam i upadłam na kolana. - Nie odchodź, El. - szepnęłam. - Tylko ty mnie kochałaś na tym świecie.

Śmierć ma w so­bie coś ta­kiego, że w każdym wzbudza wrażli­wość. ~Carlos Ruíz Zafón

W miejscu, gdzie za chwilę miała się znaleźć trumna Eleanor był ogromny rów, wokół którego zebrali się wszyscy goście. Stałam z tyłu, gdzie znajdowali się również chłopcy. Ojciec też chciał do nas dołączyć, ale gdy tylko go zobaczyłam, zmieniłam swoje miejsce uciekając od niego, co natychmiast zrozumiał jako znak, żeby nie zbliżał się do mnie.
Ksiądz wygłosił krótką, wzruszającą mowę, z której, szczerze mówiąc, nie dotarło do mnie żadne słowo. Gapiłam się jedynie na mahoniową trumnę, uświadamiając sobie, że Eleanor, która w niej leży, zginęła. Naprawdę zginęła.
I dopiero teraz, na pogrzebie, wśród tłumu ludzi, ten fakt uderzył we mnie z siłą rozpędzonej ciężarówki. Moja kuzynka, którą tak mocno kochałam, której zawdzięczałam wszystko, ona po prostu umarła. Już jej nie ma.
Do rowu, w którym miała być pochowana moja kuzynka, ludzie wrzucali teraz czerwone róże, które ktoś wręczył im pare chwil temu. Przykrywały teraz zakopywaną już trumnę.
Ona już nie wróci.
Nie ma jej.
- Nie! - ryknęłam. - Nie możecie jej zakopać, nie możecie! Nie pozwalam, do cholery! Ona zaraz stąd wyjdzie, zobaczycie! Ona nie umarła, nie mogła umrzeć! - łzy lały się z moich oczu. - Proszę was, nie zakopujcie jej, błagam! - upadłam na kolana szlochając, a chwilę potem znowu poczułam ciepłe, bezpieczne ramiona oplatające moje ciało.

Umiera się na wiele spo­sobów: z miłości, z tęskno­ty, z roz­paczy, ze zmęcze­nia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dla­tego, by przes­tać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat za­cieśnia się do roz­miaru pułap­ki, śmierć zda­je się być je­dynym ra­tun­kiem, os­tatnią kartą, na którą sta­wia się włas­ne życie. ~Paulo Coelho


Na moich barkach znajdowała się marynarka, przez którą choć trochę przestałam się trząść. Przekroczyliśmy próg domu, w którym bez niej wydawało być się tak cicho... Tak cicho.
Harry posadził mnie na kanapie, a zaraz potem do rąk dostałam kubek gorącej herbaty. Czułam się pusta, jakby wyrwano ze mnie cząstkę duszy. Było mi źle, cholernie źle, chciałam jakoś odreagować.
- Masz, przyniosłem koc. - powiedział loczek, a zaraz potem narzucił na mnie wcześniej wspomniany koc, który natychmiast z siebie zrzuciłam. - Darcy, proszę, przestań... Znowu będziesz zachowywać się tak, jak na początku? - westchnął. - Rozumiem, że możesz być wstrząśnięta...
- Ty nic nie rozumiesz, do cholery! Nic! Nawet nie próbuj zrozumieć! - krzyknęłam, a z moich oczu poleciały łzy. - Sam przez tyle czasu zachowywałeś się jak dziecko, więc teraz nie każ mi się uspokajać!
- Wyobraź sobie, że my też przeżywamy to równie mocno jak ty, Darcy. - powiedział spokojnie, choć w jego głosie można było usłyszeć nutkę złości.
- Gówno prawda! Ty nie rozumiesz, jak to jest nie mieć żadnej osoby, która by cię wspierała, i której by na tobie zależało, do cholery! Masz czwórkę przyjaciół, którzy skoczyliby za tobą w ogień! - krzyknęłam rozżalona.
- A ty masz mnie. - odrzekł spokojnie, a moje oczy natychmiast się powiększyły.
- Słucham? - szepnęłam totalnie osłupiała. - Możesz jaśniej?
- Kocham cię, Darcy.   


Aby zna­leźć miłość, nie pu­kaj do każdych drzwi. Gdy przyj­dzie two­ja godzi­na, sa­ma wej­dzie do twe­go do­mu, w twe życie, do twe­go serca.
~Robert Allen Zimmerman

***
Nie moge uwierzyć, że to przed ostatni rozdział pierwszej części tego opowiadania. Możecie mi to mówić, ale ja i tak nie uwierzę, kurde. Ale szybko to minęło. No przynajmniej dla mnie. 
Mam nadzieję, że rozdział jest znośny. 
No dobra, mam cholerną nadzieję, że jesteście zachwycone...
Początek jest chujowy, ale potem nawet mi się podoba. Zresztą, same oceńcie.
Pare słów dotyczących tego, ile czasu minęło od dodania poprzedniego rozdziału. Naprawdę się zdenerwowałam, kiedy przeczytałam komentarz od anonsa pod ostatnim rozdziałem, w którym wyraził zwoje oburzenie, że musicie czekać prawie miesiąc. Otóż, niektóre z Was muszą zrozumieć, że, tu Was zaskoczę, też mam swoje prywatne sprawy i pisanie do mnie z zapytaniem o kolejny rozdział, na pewno pracy nie przyspieszy, wręcz przeciwnie, bo kiedy zabieram się za pisanie i nagle przychodzi do mnie taka wiadomość, automatycznie moje chęci maleją i chuj z tego wychodzi. :) Wybaczcie moją wrogość, ale szlag mnie trafia, jak tylko o tym pomyślę. Już będę miła, obiecuję! :3
I najważniejsza kwestia. 
Czy macie ochotę, żebym założyła aska, na którym będziecie mogły zadawać pytania i mnie, i bohaterom opowiadania? 
To pilna sprawa, także proszę o informację.
No, także do napisania. <3
Lofki, kiski. :*

Evil. xx

edit.:
OKEJ, POD TYM LINKIEM MOŻECIE ZADAWAĆ PYTANIA DO MNIE I BOHATERÓW: http://ask.fm/evil3237

30 komentarzy :

  1. O stara, rozkurwilas mnie. Tyle na temat.
    > Lenny Ballerina <
    Pozderki dupo
    L.

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! Końcówka mnie kompletnie zaskoczyła. Świetnie zakończyłaś pierwszą część opowiadania. Jesteś boska, uwielbiam cię :* Co do ask'a, tak, załóż go. Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże... Po prostu się rozpłakałam. Rycze jak dziecko. Co ty ze mną robisz, dziewczyno? Ale rozdział świetny. A co to aska, jasne załóż. ; )
    Kooocham Cię.

    OdpowiedzUsuń
  4. załóż aska plose !!!!!!!
    co do rozdziału cud miód i malina( czyli jak zawsze )
    dodaj szybciej rozdział :)
    czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. RYCZĘ JAK MAŁE DZIECKO, GDY KTOŚ ZABIERZE MI ZABAWKĘ. Kochana emocje jakie włożyłaś w wypowiedzi Darcy wstrząsnęły mną. Ryczę jak niemowlak. Końcówka - matko szok!

    OdpowiedzUsuń
  6. wspaniały ♥

    KOCHAM TO !

    czekam nn ;)
    Całujee LOLaa ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to <333.
    Przez ciebie wylałam chyba z wiadro łez. Czegoś ją uśmierciła ? :/
    Genialny rozdział tak po za tym :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na samym początku w jakimś małym stopniu zdenerwowało mnie podejście Darcy.. w końcu to jej kuzynka, a teraz.. Nie wiem co o ty wszystkim myśleć.
    Kiedy był pogrzeb, dopiero wtedy pokazała swoje prawdziwe uczucia, a w takich chwilach potrzebna jest osoba, która wesprze i pomoże. Taką osobą jest dla niej Harry. Miałam łzy w oczach kiedy czytałam końcówkę. On powiedział, że ją kocha... A ona? Właśnie. Co ona do niego czuje?
    Nie przejmuj się tamtym komentarzem. Rób to co kochasz, a jeśli naprawdę ktoś uwielbia Twoją twórczość to poczeka i nawet dwa miesiąca :) Oczywiście, lepiej tego z nami nie próbuj, bo nie wytrzymamy xd
    A co do tego ask'a to... myślę, że to jest naprawdę bardzo dobry pomysł. :)
    Przed ostatni rozdział pierwszej części... Też nie wierzę.
    Kocham Cię! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ;oooooooo awwwwwwwwwww <3 miazga . Przepraszam - Livia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. NARESZCIE! O MAAAN .. Ile ja na to czekałam! ;-; Ale w końcu się doczekałam! <33 Mam nadzieję, że teraz Darcy nie zjebie tego i nie spławi Harry'ego ;-; Błagam! <33 To tylko dwa słowa! Co jej szkodzi ? ;__; Niech to powie i już! ;-; Wtedy to się chyba poryczę ze szczęścia <3 Darcy, błagam .. Nie spieprz tego!

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333333

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaa ryczę ;c Masz zajebisty talent dziewczyno.!! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaaaaaa świetnie jak zawsze!!!!OLA:P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ty naprawdę chcesz, bym oceniła Twojego bloga? Przecież to co robisz, jest genialne! Niczego Twojemu blogowi nie brakuje! Jesteś nawet na liście u Mai. Ja się z Tobą nawet nie równam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam na aska, tam napisałam więcej :)

      Usuń
  14. Nadrabiałam wszystko! Każde słowo. I jestem szczerze zachwycona. Uwielbiam to opowiadanie w każdym calu. Jest idealne. Nie wiem jak mam jeszcze wyrazić to co czuje. A ostatnie zdanie Harrego zawaliło mnie z nóg. Jestem teraz na jakimś cholernym zadupiu, i przeżywam najgorsze chwilę mojego i tak nudnego życia. Moi rodzice nazywają to wakacjami. I powiem Ci, że jesteś dla mnie najlepszą atrakcją. Mam też książki, ale i tak wolę to co piszesz ty. Żałuję tylko, że przeczytałam to wszystko tak szybko... Kochanie jesteś niesamowita! Czekam na następny rozdzial :) Ja też nie wierze, że tak szybko przeczytałam pierwsza część i ogromnie nad tym ubolewam.

    Kaja z ask'a <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zawsze... Swietny. kochana nie przejmuj się tymi którzy pytają się kiedy następny każdy ma życie prywatne. przynajmniej czekanie uczy być człowiekiem cierpliwym :D kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  16. poprostu genialny:*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję ci boże! Wreszcie jakoś przyzwoicie napisane opowiadanie! Interpunkcja, akapity, gramatyka, zdania i opisy! Kocham cię! Oczywiście, nie twierdzę, że te, które czytam są kijowe, czy coś, ale marnie im idzie z poprawnym pisaniem xD
    Wpadłam pierwszy raz na twojego bloga i kolejne opowiadanie, gdzie trzeba zaliczyć poprzednie rodziały :D ale co tam, i tak grzeje dupę w domu, nudząc się, więc mam co czytać, nie? ;)
    Więc nie ogarniam o co w ogóle chodzi, ale wczułam się w ból Darcy, bo osobiście lubię Elkę. Dobrze, że to tylko opowiadanie... uff!
    No i to wyznanie. <3 Na pewno dodało Darcy otuchy...albo i nie. xd
    No cóż, czekam na kolejny rozdział :D I wiem, że będzie równie zaczepisty co ten :D
    Pozdrawiam i życzę dużo weny, Kiyomi

    http://too-many--feelings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. OMG to jest cudowne !!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. superowy wpis:) umiesz pisać:) obserwujemy?
    http://nastolatkatoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. ojejjujujujuju ! <3 kocham ten rozdział ! <3 jest cudowny ! Harry ją kocha choć ja od początku wiedziałam , że tak będzie , bo w końcu "kto się lubi, ten się czubi " ;-) szybko dodawaj następny , już nie mogę się doczekać ! <3 <3 <3 Pozdrawiam , Kaśka . xoxo <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Brak mi słów ( oczywiście w dobrym znaczeniu) rozdział świetny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nominowałam Cię do The Versatile Blogger Award: http://mydreamislivewithyou.blogspot.com/2013/07/the-versatile-blogger-award.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej! Nie wiem, czy mnie pamiętasz, ale tak czy inaczej zapraszam na mój nowy blog www.when-i-was-your-man.blogspot.com . Po 10-miesięcznej przerwie postanowiłam powrócić i mam ogromną nadzieję, że zdecydujesz się zajrzeć i przeczytać moje nowe opowiadanie.

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  24. Genialny rozdział ;D
    http://born-to-live-live-to-die.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja pier***ę... Mówiąc, że tamte rozdziały były nijakie, to tylko porównując z tym, który rozłożył mnie na łopatki. Pogrzeb Eleonor. A jednak umarła... Chciałabym mieć rację. Była taką pozytywną bohaterką. Jeszcze to wyznanie Harry'ego. Rozwaliłaś system, bo po prostu gały mi wyszły na wierzch. Wiem, że to było do przewidzenia (patrz mój pierwszy koment pod 1 rozdziałem), ale jednak jest szok.
    Powiem Ci, że umiesz kończyć rozdział w takich momentach, że lepiej by się nie dało.
    Mój oficjalnie ulubiony rozdział!
    Love
    G

    OdpowiedzUsuń