wtorek, 3 grudnia 2013

4.

"Miała wrażenie, że zaraz zacznie wariować, że nie da rady dłużej tego znieść."

27 listopada
W chwili, kiedy oczy Darcy ujrzały Zayna, nie mogłaby być bardziej zdziwiona. Próbowała sobie przypomnieć, kiedy przydarzyło jej się coś podobnego i faktycznie było kilka takich sytuacji, jak na przykład ta, kiedy jej ojciec wszedł do domu i ze stoickim spokojem oznajmił, że mama dziewczyny nie żyje albo, gdy po raz pierwszy rozmawiała ze swoją, teraz już, przyjaciółką, ale to zaskoczenie nigdy nie było tak ogromne. Spodziewała się naprawdę każdego. Kyle'a, ojca, przyjaciół z Paryża, ale nie Zayna. Miała wrażenie, że zaraz rozerwie więzy i gołymi rękoma pozabija każdego w tym pomieszczeniu. Taylor zostawiłaby sobie na koniec, a zamordowanie jej byłoby dla Darcy najlepszym deserem na świecie.
Była wściekła. Nie chciała patrzeć na zakrwawioną twarz przyjaciela, który teraz zerkał na nią zaskoczony, ledwo żywy, spod przymkniętych, opuchniętych powiek. Jakaś niewidzialna pięść ścisnęła jej serce, które, jak się okazało, jest na właściwym miejscu. Czuła łzy pod powiekami, oczy zaczynały ją piec. Nie do końca wiedziała, czy chciała płakać ze złości, żalu czy szczęścia, bo mimo wszystko w jej wnętrzu zakiełkowała odrobina tego uczucia. W końcu widziała swojego przyjaciela. Najlepszego przyjaciela, który pomimo tego, że znał ją zalewie kilka miesięcy, przejrzał ją na wylot, i któremu ufała jak nikomu innemu. Chciała krzyczeć ze złości, szarpać się, pozabijać ich wszystkich, uwolnić Zayna, a potem upewnić się, że wszystko z nim w porządku. Nie liczyło się dla niej to, że ludzie Jake'a mogliby mścić się na niej, torturować ją, a w końcu zamordować. Ważna byłaby tylko pewność tego, że jej przyjaciele są bezpieczni. Ale w tej sytuacji, jedyne co mogła zrobić, to nie dać się wyprowadzić z równowagi.

Miarą człowieka nie jest zacho­wanie w chwi­lach spo­koju, lecz to, co czy­ni, gdy nad­chodzi czas próby. ~Martin Luther King

Zacisnęła szczękę i pięści, napięła każdy mięsień, zupełnie tak, jakby przygotowywała się do ataku, ale wciąż siedziała tam, gdzie ją posadzono, na zimnej, twardej, betonowej podłodze, wciąż czując łzy pod powiekami i powstrzymując płacz. Nawet nie drgnęła, jedynie skierowała swoje spojrzenie na Jake'a, bo wiedziała, że jeżeli chociażby zerknie na tą zdradziecką blond sukę, puszczą jej nerwy i cholera strzeli cały jej plan. Ale chwila, czy ona miała jakiś plan?
Mężczyzna wpatrywał się w nią drwiąco, jego Jabłko Adama drgało i wyglądało to dokładnie tak, jakby śmiał się niemo, bez otwierania ust. Znał Darcy, wiedział, że ostatkami sił powstrzymuje wybuch. Miał nad nią przewagę, a ona była zdenerwowana, wręcz wściekła, i bezsilna. I jej los, i los Zayna leżał teraz w rękach Jake'a, a tego nie mogła znieść.
On natomiast czuł się jak król, władca. „Król piekła, przemknęło mu przez myśl, na co uśmiechnął się. Lekko, krótko, prawie niezauważalnie. To wcale nie tak, że nie lubił Darcy. Uważał, że gdyby stanowili duet byliby niepokonani. Blake miała talent do manipulowania ludźmi, potrafiła owinąć sobie kogoś wokół palca w przeciągu minuty, a Jake potrzebował właśnie takich ludzi. No i, nie ukrywajmy, całkiem niezła z niej laska. Ale, ponieważ grali w przeciwnych drużynach, ktoś musiał przegrać. A mężczyzna wcale nie chciał być tym kimś.

Jeżeli ktoś żyje z te­go, że zwal­cza wro­ga, jest zain­te­reso­wany tym, aby wróg po­zos­tał przy życiu. ~Fryderyk Nietzsche

- Więc, Darcy, może opowiesz nam, jak się teraz czujesz, co, słoneczko? - do uszu dziewczyny dobiegł drwiący głos Taylor, przez co jeszcze bardziej zacisnęła szczękę. Miała wrażenie, że robi to za mocno, że jej zęby nie wytrzymają takiego nacisku.
- Wiesz, Taylor, kochanie, człowiek nie może czuć się dobrze, kiedy patrzy na twoją twarz. Rozumiem, że to praktycznie niemożliwe, ale mogłabyś przynajmniej spróbować coś z nią zrobić. Wszystkim wyszłoby to na dobre. Jake może tak szybko nie traciłby włosów... Chętnie ci w tym pomogę. Mam już nawet całkiem ciekawy pomysł. Jak myślisz, do twarzy ci w czerwonym? - Darcy naprawdę starała się mówić głośno, bezczelnie, przekonująco. Wiedziała, że Jake'a nie łatwo będzie zmylić, szczególnie, że głos jej drżał. Ale tylko trochę, naprawdę brzmiała całkiem normalnie, zwyczajnie.
- Darcy, ale z ciebie nieczuła dziewczynka – powiedział mężczyzna, jego głos karcił. - Jesteś całkiem inteligentna, chyba wiesz, że jedno niewłaściwe słowo, a twój koleżka zginie? A, z tego co wiem, nie ma dziewięciu żyć.
- Jake, skarbie, jak dla mnie mógłbyś go zabić nawet te dziewięć razy, gdyby się okazało, że jeden nie starczy. Nie obchodzi mnie to. - naprawdę starała się nie skrzywić się, kiedy wypowiadała te słowa i prawdopodobnie wyszło jej to całkiem naturalnie, bo i Jake, i Taylor patrzyli na nią z niedowierzaniem.
Brzydziła się siebie, czuła odrazę, wstręt. Cholera, Zayn był jej jebanym przyjacielem, osobą, którą kochała. Wygadywała takie okropne rzeczy, ledwo przechodziło jej to przez gardło. Widziała smutek w jego oczach, a jej serce krwawiło. Od wieków nie czuła się tak podle.

Ludzie są gor­si niż zwierzęta - ra­nią do krwi, do kości, szar­pią mięśnie i ner­wy. Kiedy zwierzęta szyb­ko za­bijają ofiarę dla przet­rwa­nia - nie ba­wią się jedzeniem.

- Mała, skoro teraz jesteś taką zimnokrwistą suką, może sama chcesz go zabić? - zadrwił.
- Kuszące, ale nie chcę sobie pobrudzić rączek, niedawno pomalowałam paznokcie – odparła, a wtedy Jake zrobił coś, czego nigdy by się nie spodziewała. Podszedł do niej i uwolnił jej ręce ze sznurów, którymi były obwiązane.
- To w razie tego, gdybyś zmieniła zdanie. Tylko pamiętaj, nie chcesz zmusić mnie do tego, żebym potem żałował – powiedział, wyszedł z pomieszczenia zabierając ze sobą wszystkich poza Malikiem i zamknął drzwi.
W celi zrobiło się ciemno, Darcy ledwo widziała swoje blade, kościste, wyciągnięte przed siebie dłonie. Słyszała jedynie przyśpieszony oddech przyjaciela, a ona sama starała się uspokoić swój. Czuła, jak jej gardło powoli zaczyna się zwężać, uniemożliwiając jej mówienie. Zresztą, może to i lepiej, bo chyba nie wiedziałaby, co ma teraz powiedzieć. Tego najbardziej się bała. Zostania sam na sam z Zaynem. Miała nadzieję, że może Jake się rozmyśli, że zaraz tu wróci, z powrotem zwiąże jej ręce i wyprowadzi albo ją, albo Malika.
Od wyjścia mężczyzny minęło parę minut, a w tym czasie Darcy nie drgnęła, ograniczyła nawet oddychanie do minimum, brała płytkie, ciche oddechy. Łudziła się, że przyjaciel zapomni o jej obecności. Ale czy to w ogóle możliwe, zapomnieć o osobie przebywającej w tym samym pomieszczeniu?

Są słowa, które pa­mięta się najdłużej, najdłużej w tym dzi­siej­szym świecie... A po­win­ny za­niknąć za­raz po ich usłysze­niu, odejść w zapomnienie.

Zayn zaczął kaszleć, serce dziewczyny przyśpieszyło. Boże, tak bardzo chciałaby teraz podejść do niego i położyć rękę na jego plecach żeby dodać mu otuchy, ale wiedziała, że nie może tego zrobić.
Cisza ją przerażała, wolałaby, żeby Malik na nią krzyczał, wrzeszczał, czy nawet ją uderzył. Wszystko byłoby lepsze od milczenia. Nie wiedziała, czy Zayn robi to specjalnie, milczy, powoli ją niszcząc. Darcy właśnie doszła do wniosku, że wolałaby zmierzyć się z jakimś stukilogramowym zapaśnikiem albo przebiec piętnastokilometrowy maraton. Myślała nawet o tym, żeby wstać, podejść do drzwi i zacząć się drzeć, walić w nie pięściami, ale co by to dało? Jake upewniłby się tylko, że przez cały ten czas udawała obojętną, że ma nad nią przewagę. Miała wrażenie, że zaraz zacznie wariować, że nie da rady dłużej tego znieść. Boże, przez te dwa lata tak bardzo się zmieniła.
Zayn poruszył się niespokojnie, z sykiem wypuścił powietrze z płuc, a Darcy pomyślała, że zaraz zacznie się jej koniec. Tak, egzystencja dziewczyny definitywnie zmierza ku końcowi.
- Cześć Darcy. Dawno się nie widzieliśmy – powiedział, a dziewczyna pomyślała, że albo chłopak zwariował, albo słucha płata jej figle. Łzy, które od pewnego czasu znowu gromadziły się pod jej powiekami, przez dźwięk jego głosu znalazły ujście.
- Boże, Zayn – wychrypiała. Jej głos brzmiał okropnie. - Zayn, tak bardzo przepraszam, że musisz tu być, tak strasznie mi przykro – powtarzała, jakby była w amoku. Łzy lały się strumieniami po jej bladych policzkach. Podciągnęła nogi pod brodę i łkała, nie mogąc złapać tchu.

Pew­ne­go przy­jaciela poz­na­je się w sy­tuac­ji niepewnej. ~Cyceron

- Mała, nie płacz, ja się naprawdę cieszę, że tu jestem – powiedział i prawdopodobnie próbował przesunąć się w stronę dziewczyny, co utrudniały mu siniaki na całym ciele. Darcy prychnęła. Przynajmniej próbowała.
- Musiałbyś być skończonym idiotą, żeby cieszyć się z przebywania tutaj.
- Minęły dwa lata, Darc. To dużo czasu. Ludzie się zmieniają. Czasami na lepsze, czasami na gorsze. Mądrzeją, głupieją. My wybieramy to, kim chcemy się stać. Tęskniłem za moją najlepszą przyjaciółką, a kiedy nadarzyła się okazja na spotkanie jej, ja z niej skorzystałem. To był mój wybór – powiedział, a Darcy poczuła się jak najprawdziwsza suka. Zostawiła najwspanialszego człowieka na świecie, a kiedy już go spotkała, wygadywała takie okropne rzeczy.
- Zayn, chcę, żebyś mnie posłuchał, bo prawdopodobnie nigdy więcej tego nie powtórzę. Jestem potworem. Morduję ludzi, czasami nawet sprawia mi to chorą satysfakcję. Gdy na ulicy spotykam osobę, która kiedykolwiek miała ze mną do czynienia, ta spuszcza głowę i przyśpiesza kroku, byleby tylko jak najszybciej mnie minąć, bo ją przerażam. Nie potrafię się zmienić, nie potrafię nic ze sobą zrobić, nawet jeżeli chciałabym tego nie wiadomo jak bardzo. Nie dam rady, to dla mnie za trudne. Nie mam szacunku do nikogo, nawet do rodziny. Jestem samotna, Zayn. To tak cholernie bardzo mnie boli, ale gdy poznaję kogoś, kto mnie polubi, nagle uciekam, odcinam się. Wiesz dlaczego? Bo bardziej od samotności przeraża mnie to, że kiedyś ktoś mógłby mnie zostawić. A tego bym nie przeżyła. Nie dałabym rady. Poznałam was i zdążyłam cholernie pokochać. Boże, Zayn, naprawdę was kocham. Przez te dwa lata nie było dnia, podczas którego nie myślałabym o was. Jesteście najwspanialszymi ludźmi na świecie, nie zasługuję na nic, co dla mnie zrobiliście, nie zasługiwałam nawet na sekundę przebywania z wami. I wiedziałam to od początku. Ale wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że nie potrafiłam odciąć się w odpowiednim czasie. Gdybym to zrobiła, nic złego by się nie stało, wasze życie nie zmieniłoby się tak bardzo... wszystko byłoby lepsze, gdybym odeszła wcześniej. - oboje płakali. Darcy czuła, że zaraz pęknie jej serce. Chciała umrzeć, naprawdę, mogłaby być torturowana, mogłaby znieść wszystko, tylko nie to potworne uczucie bezsilności rozwijające się wewnątrz niej.

Tra­gedie zdarzają się wszędzie. Możemy doszu­kiwać się przyczyn, wi­nić in­nych, wyob­rażać so­bie jak od­mien­ne byłoby bez nich nasze życie. Ale wszys­tko to nie ma znacze­nia, zdarzyły się i ko­niec. Mu­simy za­pom­nieć o strachu, ja­ki wy­wołały, i roz­począć odbudowę. ~Paulo Coelho

- Przez ostatnie dwa lata, przynajmniej raz w tygodniu siadamy w piątkę na kanapie, otwieramy album z naszymi zdjęciami i wspominamy. Śmiejemy się, płaczemy. I chociaż od dwóch lat nie pojawiło się w nim ani jedno nowe zdjęcie, w każdą niedzielę o dwudziestej siadamy na kanapie w salonie, kładziemy album na kolanach Harry'ego i zaczynamy od pierwszego zdjęcia, na którym jesteśmy wszyscy. Eleonor, Liam, Niall, Louis, Harry, ja i ty. Przypominamy sobie wszystko, jak bardzo się wtedy nienawidziliśmy, jak dużo trudu El włożyła w to, żeby przekonać nas do zrobienia go. Cała historia jest w jednej fotografii. Wspominamy każdy moment spędzony wspólnie. I wreszcie dochodzimy do ostatniego zdjęcia, cali zapłakani patrzymy na nie i wyobrażamy sobie ciebie, chodzącą po kuchni i krzyczącą, że w lodówce znowu nie ma żadnego jedzenia. Słyszymy twój głos, czujemy zapach perfum. Wszystko wydaje się być wtedy tak, jak dawniej. I właśnie dlatego to robimy. Żeby przez chwilę poczuć się jak dwa lata temu.
I od tamtego momentu Darcy wyznaczyła sobie życiowy cel.

Musi sprawić, żeby jej przyjaciele czuli się zupełnie tak, jak dwa lata temu.

Na­wet w tych przy­jaźniach, które uważałem za naj­bliższe, o pew­nych rzeczach się nie mówiło. Choćby nie wiem jak płyn­nie człowiek władał języ­kiem, zdarzają się sy­tuac­je, w których ni­jak nie może wy­razić te­go, co chce powiedzieć.
~Jonathan Carroll


***
Hej dziewczyny!
Wracam do Was po niecałym miesiącu i nawet nie wiecie jaka jestem z siebie zadowolona, że nie trwało to tak długo jak przedtem. I błagam, jeżeli jeszcze kiedyś przyjdzie mi do głowy pomysł, żeby pisać rozdział po północy na telefonie, to wybijcie mi go z głowy. Nigdy więcej przepisywania. Szkoła mnie wykończy, nanana. Kurcze, ciekawe czy wyrobię się z piątką do świąt... Pożyjemy zobaczymy.
Ciężko pisało mi się ten rozdział, jak żaden dotychczas. Popłakałam się dwa razy. Nie wiem kiedy znowu napiszę takie coś. Jestem bardzo zadowolona. Może nie ma to największego ładu i składu, ale naprawdę, myślę, że to jeden z lepszych rozdziałów.
No dobra, to piszcie co sądzicie, już nie mogę się doczekać (pierwszy raz od wieków sprawdziłam błędy, więc chyba do tego nie będzie można się przyczepić, ale muzyki dobrej nie mogłam znaleźć :< ). :p

ILY!

Evil.

27 komentarzy :

  1. Jej pierwsza <3
    Nienawidzę Cię wiesz ? Za to że po raz kolejny doprowadziłaś mnie do łez.Rozdział jest niesamowity,widać że włożyłaś w niego całe serce <3
    Chce ciąg dalszy wiem że to teraz niemożliwe ale proszę Cię żeby rozdział był jak najszybciej się da :) Jeszcze raz KOCHAM CIĘ !! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze przepraszam no, postaram się już więcej tego nie robić... Dziękuję! <3
      Mamy teraz tydzień wolnego, może uda mi się dodać coś w drugi dzień świąt, no ale nic nie obiecuję... :)
      Ja też Cię kocham, słonko ♥

      Usuń
  2. Rozdział naprawdę dobry :) Oby tak dalej. zapraszam na http://allchildrenofdeath.blogspot.com/ . Życzę weny i czekam na 5! .xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Popłakałam się. To jest cudowne.
    Jestem strasznie ciekawa co będzie dalej.. :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział kochana. Widziałam jak Darcy bardzo cierpiała mówiąc te słowa o Zaynie, że Jack może go zabić. Świetnie sobie poradziła, bo koleś jej naprawdę uwierzyć. A tą pustą idiotkę Taylor udusiłabym najchętniej. Pozdrawiam, Weronika x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałyśmy się z Darcy, żeby w to uwierzył :) O taktak, udusimy ją razem! <3
      Dziękuję Ci słoneczko ;*

      Usuń
  5. Płakałam opłacało się czekać. :)
    Jeśli miałaś telefon z wifi mogłaś wysłać sobie rozdział na pocztę. :)
    Pozdrawiam.
    Czekam na następny.
    Madi xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć :)
      Orany, chyba już wolę przepisywać, nie mogę nawet myśleć o poprawianiu wszystkich wyrazów, żeby miały polskie znaki...
      Buźki x

      Usuń
  6. popłakałam się .
    Piękny
    Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jest świetny, naprawdę masz powód do dumy ;) x

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawde jeden z lepszych. Serce ściska. Nawet nie wiesz, jaka miła niespodzianka było zauważenie, ze wstawilas nowy rozdział. :)
    Miłego jutrzejszego dnia xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo, że Ci się podobało ;) x Dziękuję słońce, wesołych świąt x

      Usuń
  9. O jezu <3 Cudowny rozdział <3 Się nie dziwię, że się poplakałaś, bo ten rozdział jest cholernie emocjonalny <3 I tak samo jak ty jestem ciekawa czy wyrobisz się z piątką do świąt ;* Podsumowując rozdział jest niesamowity, a Taylor cały czas mam ochotę zabić <3

    Czekam na NN ;* Weenyyy <333333333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo, promyczku. :) No tym razem mi się udało. :D Ja też mam ochotę, nie tylko w opowiadaniu ;*
      Dziękuję. <3

      Usuń
  10. Ten rozdział jest cudowny :-* po prostu brak mi słów :-D Czekam na następny :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niesamowity rozdział :) Jeden z lepszych wg. mnie. Już kolejny raz doprowadziłaś mnie do płaczu <3
    Przynajmniej raz na dzień wchodze na tego bloga i sprawdzam czy opublikowałaś następny rozdział :D Uzależniasz dziewczyno! ;*
    Mam nadzieję, że wena będzie ci dopisywać <3
    Nessie xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to wiele dla mnie znaczy :)
      Kurcze, tego to chyba jeszcze nikt nigdy mi nie napisał ♥
      Dziękuję, również mam taką nadzieję xx ♥

      Usuń
  12. Nominuję Cię do Libster Award ;) Tutaj więcej informacji. Zapraszam. xx http://say-love-and-stay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć,

    Najpierw muszę Cię zapewnić, że to żaden spam nowym opowiadaniem które piszę, ani nic z tych rzeczy!

    Piszę do Ciebie, ponieważ jak zauważyłam komentowałaś rozdziały na blogu skip-the-sky.blogspot.com, mam nadzieję, że tak samo jak ja pokochałaś pisaninę Mięty (autorki) i tak samo jak ja nie chcesz się jeszcze z nią rozstawać!
    A więc Miętus postawił nam, czytelnikom ultimatum… 150 podpisów i zaczyna pisać coś nowego. Jakich podpisów, pytasz? No cóż, chodzi o petycję. Postanowiłyśmy udowodnić naszej wspaniałej autorce, że czytelnicy nie zawiodą :D
    Dlatego też prosimy o wysyłanie waszych podpisów (może być wymyślony, nazwą z bloggera, parafka, kilka kresek narysowanych w paincie albo zdjęcie waszego rzeczywistego – do wyboru do koloru!). Mamy nadzieję, że możemy liczyć na Twoje wsparcie!
    Jeśli chcesz pomóc wyślij swój podpis do końca stycznia na ohmyzaynn@gmail.com lub crystalfable@gmail.com

    Z GÓRY DZIĘKUJEMY I LICZYMY NA TO ŻE POMOŻESZ! Xx

    Założycielki organizacji traktowanej z przymrużeniem oka - NFLM
    (No For Lazy Mint)

    PS: Prosimy o nie informowanie Mięty, jest to akcja niespodzianka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nominujemy Cie do Liebster Award.
    Więcej o tym na naszym blogu- http://start-life-anew-maja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Halo? xd Wiesz .. Nie pogardziłabym nowym rozdziałem xDD <3

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdzial swietny... kocham to opowiadanie... kiedy next ?? pisz szybko plissssssss... kocham cie :* a teraz tak przepraszam ze tak pozno nwm co sie dziele z moim tel ale jak dodaje kom to pozniej znika i go wgl nie ma :( nie mg sie doczekac kolejnego rozdzialu i jeszcze raz kocham cie :* ja na tego bloga wchodze codziennie z nadzieja na nowy rozdzial a raz w tyg czytam cale opowiadanie... tak wiem nie umiem pisac dlugich kom... jeszcze raz kocham cie mocno twoja <3 na zawsze wera :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby tym razem nie zniknol ;) inaczej sie zalamie :(

      Usuń
  17. Przeczytalam wszystko i ciagle rycze. Prosze dodawaj juz te rozdzialy!

    OdpowiedzUsuń