sobota, 2 lutego 2013

03.

"Chęci to nie wszystko."

    13 lipca.
  Ze zwycięskim uśmieszkiem weszłam po schodach na górę, by po chwili znaleźć się w swoim tymczasowym pokoju. Byłam z siebie naprawdę dumna, bo nie dość, że udało mi się dogryźć Harremu, to w dodatku zachowałam całkowity spokój, co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że jeżeli bardzo mi na czymś zależy, mogę to zdobyć. O tak, zdecydowanie jestem górą i nie zamierzam spaść na dno, nie w tym życiu. Tak więc, ze stoickim spokojem, siedzę na parapecie, nucąc pod nosem kawałki nieznanych piosenek, które słyszałam w radiu i zastanawiam się, czy mojego powrotu do rodzinnego miasta nie dałoby się przyśpieszyć.
  Udałam się do pokoju Eleanor, żeby podzielić się z nią moimi przemyśleniami, które mam nadzieję rozważy, bo w końcu to nie jest taki głupi pomysł. Nie uprzykrzałabym życia jej przyjaciołom, którzy, na dzień dzisiejszy, nie są zachwyceni mieszkaniem ze mną. A przynajmniej jeden z nich. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że pan od gorszych dni mnie nienawidzi, czym nie za bardzo się przejmuję, bo w sumie życie bez wrogów byłoby nudne, i, gdyby tylko mógł, wyrzuciłby mnie za drzwi na zbity pysk, ale ma pecha, bo póki moja ukochana kuzynka stanowczo tego zabrania, nie mam się o co martwić.

Le­piej żeby mnie niena­widzi­li ta­kim, ja­ki jes­tem, niż kocha­li ko­goś, kim nig­dy nie będę. ~Kurt Cobain

    - El, musimy porozmawiać. - wtargnęłam do jej pokoju, nawet nie pukając i, szczerze mówiąc, wcale nie zdziwił mnie widok pasiastego, nieogarniętego przygłupa, który teraz zabijał moją osobę wzrokiem.
    - Nie umiesz pukać? - warknął w moją stronę, a ja posłałam w jego stronę głupkowaty uśmiech zaprzeczając ruchem głowy, na co ten tylko westchnął, rzucił w stronę El ciche "przyjdź do mnie potem" i wyszedł z pokoju, co bardzo mnie usatysfakcjonowało.
    - Co ty na to, żebym wyjechała wcześniej? - zaczęłam, gdy brunetka spojrzała na mnie pytającym wzrokiem. - Pomyśl, to dobry pomysł. Nie musiałabym siedzieć wam na głowie, mielibyście swój święty spokój, bez żadnej pyskatej małolaty. Nawet nie zaprzeczaj, doskonale wiesz, że mam rację. - dodałam gdy kuzynka już otwierała usta, by wypowiedzieć standardowe kilka pustych słów, które miały mnie przekonać, że gdybym tylko chciała być miła - byłabym.
    - Darcy, dobrze wiesz, że nie ma takiej możliwości. Obiecałam twojemu ojcu, że przez te cztery miesiące zaopiekuję się tobą. Nie mogę od tak pozwolić ci wyjechać. - mówiła spokojnym, opanowanym tonem. Doskonale wiedziała, że go nie cierpię.
    - Muszę ci przypominać, że w dupie mam mojego ojca? - skrzywiłam się na dźwięk ostatniego słowa. - Myślałam, że masz do niego taki sam stosunek, ale najwyraźniej się myliłam. Nie jestem już dzieckiem, El!

Dzi­siej­sze ok­rutne dziec­ko, to to, które wczo­raj biliśmy. ~Ronald Russell

    - Owszem, jesteś. Zachowujesz się jak rozkapryszony bachor, Darcy! Zawsze coś ci nie pasuje! Mam dość twoich ciągłych humorków, kaprysów! Zrozum wreszcie, że staję na głowię, żebyś nadal miała gdzie mieszkać, ale ty oczywiście masz to w dupie, bo lokatorzy ci nie pasują! Przez tą sytuacje osłabiła się moja przyjaźń z Harrym! Nie reagowałam na twoje kłótnie z nim, myślałam że przestaniesz, ale najwidoczniej przeceniłam cię! Miałam nadzieję, że chociaż spróbujesz być dla nich miła, ale na to wychodzi, że jednak wolisz podróżowanie i ciągłe przeprowadzki z ojcem! To, że zaniedbał cię po śmierci twojej matki, oznacza tylko to, że sam był zagubiony i załamany, a ty nie ułatwiałaś mu sytuacji! Gdybyś chciała, porozmawiałabyś z nim, a nie ciągle na niego naskakiwała! Poddał się, bo nie miał siły walczyć, umarła jego żona, miłość! Uważasz, że ona byłaby dumna z twojego zachowania?! Z twoich ciągłych bójek, imprezowania, palenia?! - krzyczała, a po moim policzku spłynęła jedna, samotna łza, spowodowana jedynie wspomnienie o mamie. Spojrzałam z niedowierzaniem na kuzynkę, która chyba dopiero teraz zrozumiała sens swoich słów. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo rani mnie rozmowa na temat mamy i wierzę, że nie chciała by te słowa wydobyły się z jej ust, ale co z tego? Chęci to nie wszystko. Gdy brunetka już chciała coś powiedzieć, zaprzeczyłam jedynie machnięciem ręki i wyszłam z pokoju, powstrzymując łzy, gromadzące się pod powiekami. Zamknęłam drzwi prowadzące do mojego pokoju, osunęłam się po nich i splotłam rękoma nogi, przyciągając je do siebie. Oddychałam głęboko, wbijałam paznokcie w skórę, zaciskałam pięści, robiłam wszystko, by tylko się nie rozpłakać. Wyznawałam zasadę, że jeżeli raz pokażę swoją słabość, ona będzie się nasilać i potęgować, a taka wizja przyszłości przerażała mnie, dlatego nie chciałam do niej za wszelką cenę dopuścić.

Naszą ludzką siłą jest świado­mość naszej słabości. ~Jan Twardowski

    Bycie twardym i pyskatym, w gruncie rzeczy, nie jest takie łatwe, jak wydaje się wielu osobom. Niektórzy wręcz twierdzą, że to pokazanie odrobiny wrażliwości wymaga większej siły. Problem w tym, że osoby uczuciowe umieją dzielić się swoimi problemami z innymi ludźmi, którzy pomagają, wspierają ich. A my przeżywamy wszystko w sobie, kumulujemy całą złość, smutek, nienawiść, a gdy nie mamy już siły i pozwalamy sobie okazać słabość, to obraca się przeciwko nam i wraca ze zdwojoną siłą. A wtedy następuje koniec. Game over.
    Wiele osób uważa, że powinnam się zmienić, że jeżeli to by się stało, zyskałabym nowych przyjaciół, miałabym mniej wrogów, zobaczyłabym coś więcej poza czubkiem własnego nosa i bardziej doceniłabym niektóre, z pozoru małe, rzeczy. Ci ludzie mają rację. Osiągnęłabym o wiele więcej, żyłabym lepiej, gdybym choć czasami uśmiechnęła się, była miła. Tylko problem w tym, że ja nie chcę zmian. Jest dobrze, tak jak jest.

Bądźcie zmiana­mi, które chce­cie zobaczyć. ~Mahatma Gandhi

    Po odpisaniu na sms-a od Eleanor, która przepraszała i pytała czy wszystko jest dobrze, postanowiłam wziąć długi, zimny prysznic, aby jeszcze bardziej się uspokoić. No i przede wszystkim po raz setny przemyśleć możliwość wyjazdu z Londynu w trybie natychmiastowym. Gdyby nie to, że nie wiem gdzie w chwili obecnej znajduje się mój ojciec i czy zamierza zainteresować się moją osobą poprzez wizytę bez zapowiedzi, już dawno by mnie tu nie było, uwierzcie mi. Wiem, że El mogłaby skłamać, powiedzieć, że wyszłam, ale on potrafi być bardzo, ale to bardzo nieprzewidywalny i odwalić coś w stylu "poczekam" albo "zadzwonię do niej i każę jej wracać", co raczej nie jest ciekawym rozwiązaniem tej sytuacji. Zresztą, nie mam wystarczającej ilości pieniędzy, żeby sama się utrzymywać. O losie...
    "Darcy, proszę, przyjdź do salonu. Chciałabym z tobą pogadać. :)" właśnie takiego sms-a dostałam całe 5 minut temu i nadal nie mogę przestać wymyślać najczarniejszych scenariuszy naszej rozmowy. Szczerze mówiąc, na początku poważnie się przestraszyłam, że Eleanor postanowiła wywalić mnie z domu, ale zaraz wybiłam sobie ten pomysł z głowy i stwierdziłam, że żeby to nastąpiło, musiałabym chyba zabić któregoś z jej przyjaciół. W pewnej chwili nawet przeszło mi przez myśl to, że chce mnie zabrać do psychologa, czy coś w tym stylu. "A może chce po prostu wyjaśnić z tobą pare spraw, debilko..." Tym własnie sposobem znajduję się w salonie i czuję na sobie wzrok czwórki przygłupów, którzy w ogóle nie krępują się ilustrować spojrzeniem każdą część mojego ciała. Dosłownie, każdą... Posłałam im najzimniejsze spojrzenie, na jakie było mnie w tej chwili stać. O tak, musiało bić ode mnie tym chłodem.

Naj­gor­szym cier­pieniem jest duszy chłód. ~Georges Clemenceau

    - El, powiesz mi wreszcie o co chodzi? - mówiłam, już trochę zniecierpliwiona i rozdrażniona.
    - Poczekaj, nie ma Harrego. - "super, jeszcze tylko jego mi potrzeba do pełnego szczęścia." - STYLES! - wydarła się dziewczyna, a ja już kolejny raz dziwiłam się temu, że może wydawać z siebie tak głośne dźwięki.
    - Spadaj, śpię! - odkrzyknął dziewczynie, a ta posłała w moją stronę przepraszający uśmiech.
    - Nie pyskuj! Widzę cię na dole za pięć sekund! - i zaczęła odliczanie. Przy piątce na schodach można było zobaczyć postać zaspanego chłopaka, którego reakcją na mój widok było skromne "o kurwa, znowu ona". Usłyszawszy te słowa posłałam w jego stronę perfidny uśmieszek, a ten zmroził mnie spojrzeniem i usiadł na kanapie koło blondyna.
    - El... - jęknęłam. - Możesz mówić co masz do powiedzenia i dać mi spokój? - poprosiłam, a dziewczyna wywróciła oczami.
    - Chcemy cię uświadomić, że wcale nie siedzisz nam na głowie. - zaczął chłopak w zielonej, kraciastej koszuli.
    - Nie wiedzieliśmy, że myślisz o tym w ten sposób, bo masz charakter taki, jaki masz. - kontynuował mulat.
    - To sprawia, że jeszcze bardziej chcemy cię poznać i zaprzyjaźnić się z tobą! - dodał entuzjastycznie blondyn, a ja powstrzymywałam się od wybuchu dzikim śmiechem.
   - Nawet jak nie pukasz do drzwi i zabierasz mi czas przebywania z dziewczyną.
     - I jak obrażasz naszego najlepszego przyjaciela. - powiedział mulat, a reszta parsknęła śmiechem. Wszyscy spojrzeli wyczekująco na tego od gorszych dni, ale jemu chyba nie śpieszyło się, by coś miłego powiedzieć. W zasadzie, nie dziwię się. Wreszcie blondyn, koło którego siedział, szturchnął go, a ten z trudem na mnie spojrzał i wychrypiał:
    - Taaak. - przeciągnął. - Możemy zacząć od nowa.
    - No widzisz, Darcy? Nikomu tutaj nie przeszkadzasz. Oni chcą cię poznać, pozwól im na to. - powiedziała brunetka, a ja po kolei układałam sobie w głowie wszystko co mam do powiedzenia.
    - Jestem bezczelną, kapryśną, pyskatą małolatą, która ma głęboko w dupie wasze dobre chęci. Uwierzcie mi, nie chcielibyście mnie poznać, nawet gdybym była ostatnią osobą na ziemi.


To nie jest ko­niec, to na­wet nie jest początek końca, to do­piero ko­niec początku. 
~Winston Churchill

16 komentarzy :

  1. Jezu cudowne. No ja nie wiem jak ty może to tak świetnie opisywać. To jest tak realistyczne, jakbyś opisywała coś co dzieję się codziennie, z czym się stykasz. Nie wiem jak jest i nie wnikam. Mówię tylko, że robisz to cudownie i wspaniale. Słowa których używasz, zdania którymi się posługujesz to wszystko składa się w jedną, piękną całość. W każdym rozdziale urzekają mnie twoje cytaty. Mam wielką nadzieję, że Darcy w końcu przestanie być taka oschła i zimna. Że zaakceptuję innych na tym świecie. Czekam na ciąg dalszy. Życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział :) Fajnie, że go dodałaś :) No, w pewnym sensie Darcy też musi mieć trudno :( Jej pyskaty charakterek wymiata xd Już nie mogę doczekać się następnego ;) Pozdrawiam ;p
    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego w takim momencie?? Rozdział super! Kocham ! liczę na jak najszybszy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ! Kiedy nn ! Szybko dodawaj 1 Czekam z niecierpliwością ! <3 <3 <3 : )Kaśka . xoxo <3 : )

    OdpowiedzUsuń
  5. Co taki krótki?! Pleas no! Dodawaj nowy!!! Ja chcę nowy!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ajj.. Już nawet nie wiem co napisać. Zacznę od tego że pierwszy raz wchodząc na twój blog miałam na celu zareklamowanie mojego. Ale zaciekawił mnie sam wygląd. Niby mówią "nie oceniaj książki po okładce", ale ja się tym nie kieruję. Zawsze patrzę na okładkę. No i w tym przypadku się nie pomyliłam. Chociaż troszkę tak, bo treść jest lepsza niś wygląd.

    Rozdział jest świetny. Nie mam żadnych uwag.
    Powiem jeszcze tylko, że cię Kocham .
    Czekam na nn. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham twój blog *_*
    Czekam z niecierpliwością na NN <3 !!!
    Dodawaj jak najszybciej bo nie wytrzymam :o
    Świetnie piszesz :D
    Kocham charakter Darcy :D ;>

    + zapraszam do mnie.
    http://rock-me-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. O mój Boże! Kocham Cię dziewczyno! Wciągnęłam się w Twoje opowiadanie od pierwszego rozdziału! Już uwielbiam Darcy! W dodatku sposób Twojego pisania jest naprawdę niesamowity i imponujący. Dodaj szybko następny i nie każ długo czekać.
    Pozdrawiam ;) xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Z moim wzrokiem jest naprawdę źle, więc bądź tak dobra dla starszej koleżanki i powiększ nieco czcionkę cytatów ;D
    Nie wiem, czy tylko ja nie ogarniam sposobu, w jaki Darcy chciałaby wyjechać z Londynu wcześniej? oO
    A i jeszcze jedno - blondyn to....? xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blondyn to Niall...to chyba oczywiste, tylko on z 1D ma pofarbowane na blond włosy...

      Usuń
    2. To chyba nie oczywiste dla kogoś, kogo ten zespół obchodzi tyle, co zeszłoroczny śnieg, a jego piosenki podczas skoków narciarskich, zmuszają do zmiany kanału :)

      Usuń
  10. Hej :)

    No dobra, znalazłam chwilkę, aby przeczytać, a to nie było łatwe, jednak na Twojego bloga zawsze muszę mieć chwilkę, haha. Normalnie, dziewczyno muszę Ci powiedzieć, że Cię kocham. Nie wiem, ile masz lat, ale jakbym Cię spotkała na ulicy, to normalnie bym Ci się ukłoniła. Jakoś nigdy nie miałam swojego pisarskiego wzrou, ale muszę przyznać, że Ty chyba się nim stajesz :)

    Ah, a co do rozdziału. No to ja sobie tak myslę, że El jednak w tych swoich słowach miała trochę racji. Darcy faktycznie jest dość trudna w obyciu i tak sobie myslę, że chyba trzeba się nauczyć z nia przebywac, a to raczej nie jest łatwe. Cóż, dziewczyna trochę przeszła w swoim życiu i chyba też nie potrafi poradzić sobie z nową rzeczywistoscią, ale El ma rację, że Dracy powinna tak po prostu pogadać ze swoim ojcem, a nie ciągle na niego naskakuje, jakby niewiadomo jaką krzywdę robił. Cóż, facet też swoje przeszedł, bo przecież stracił żonę, prawda? Wiadomo, że nie przeszło to obok niego wszystko obojętnie. A teraz tez mam wrażenie, że traci córkę, bo Darcy się od niego tak naprawdę oddala. No i raczej nie jest to wesoła sytuacja. Taka szczera i prawdziwa rozmowa na pewno by się przydała.
    Taaa, bycie twardym i psykatym nie jest latwe. Zawsze chciałam taka być, aby w końcu pokazać niektórym osobom, aby mna nie pomiatały, ale jakoś mi tam za bardzo to nie wychodziło. Ale chyba tak to już jest, że jak ktoś już staje się taką "skałą" to naprawdę potem jest mu ciężko okazać słabość. Bo przecież nie przystoi, aby płakał, prawda? Przecież to jest niedożeczne, że on tez może sobie nie radzić. Taka właśnie jest Darcy, ale każdy ma uczucia i każdy czasem musi je pokazać. Nie można wszystkiego w sobie dusic, bo potem robi się sobie jeszcze większą krzywdę. Eh...

    No i cytat Kurta. Taaa, ktoś kto cytuje Kurta Cobaina jest od razu moim ziomkiem, Haha. Ten cytat mówi wszystko. Aby nie udawać kogoś kimś się nie jest, nie przybierać tej maski. Być po prostu sobą, nie ważne, co by powiedziało otoczenie. Wiadomo, że nie wszyscy będą nas lubic, co czasem jest przykre. Ale własnie.. lepiej, aby nienawidzili kgoś kim jestem, niz kochali kogoś kim nie jestem. Niestety wiele ludzi o tym tak naprawdę zapomina i w dzisijeszym świecie już wcale nie ma szczerości. Ludzie udają kogoś kim nie są... eh..

    Czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesteś po prostu wspaniała. Te wszystkie staranne zdania.. Nie wiem czy dobrze to ujęłam, ale w twoim blogu wszystko jest po prostu idealne. Dziewczyna (sądząc po tapecie) jest przepiękna, idealnie pasuje do opisu postaci. Przeczytałam jak na razie wszystkie rozdziały i czekam, aż dodasz kolejne :) Pisałam nawet do ciebie na gg, dzięki że odpisałaś co do nowych rozdziałów.
    A wracając do bloga, co mogę jeszcze powiedzieć? Jak go czytam, czuję się jakbym czytała książkę, dosłownie. Z tego co wiem masz 14 lat i TAK PISZESZ? Podziwiam Cię haahaha : ----- )) Dopracowane elementy, wszystko wprost idealne. Wiem, wiem powtarzam się, ale jestem pod wielkim wrażeniem po prostu nooo...



    Czekam na kolejny rozdział!! : - )))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś moim mistrzem! Jak Ty wymyślasz te dialogi, te cięte riposty? Bo wychodzą Ci fenomenalnie! Serio!
    Lecę czytać kolejne rozdziały, ale się wciągnęłam :P
    xxx
    G

    OdpowiedzUsuń