"Zaciskałam powieki, by się nie rozpłakać."
Nim dotarło do mnie to, co tak naprawdę robię, znajdowałam się w korytarzu i zakładałam swoje czerwone trampki. Nie obchodziły mnie skutki tak szybkiego poruszania się, bo, biorąc po uwagę moją wciąż bolącą głowę, mogłyby być tragiczne. Myślałam tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć Harrego. Naprawdę nie wiem, co w tamtej chwili mi odbiło, bo jeszcze nigdy tak bardzo nie zależało mi na powiedzeniu komuś, że okropnie żałuję mojego wcześniejszego zachowania. Jednak najbardziej przerażał mnie fakt, że w planach miałam przeproszenie go.
Wybiegłam z domu, w progu mijając się z Eleanor i resztą chłopaków, którzy posyłali mi zdziwione spojrzenia. Zignorowałam ich wołania i ciągle biegłam przed siebie, potykając się co kilka kroków. Nie zraziłam się nawet, kiedy wylądowałam na chodniku, obcierając sobie przy tym kolana. Nie zwracałam uwagi na pieczenie albo zmęczenie. Stanęłam dopiero wtedy, kiedy tak naprawdę uświadomiłam sobie, że nie mam pojęcia gdzie się znajduję i w którą stronę poszedł Harry. Rozglądałam się dookoła, by chociaż w niewielkim stopniu rozpoznać okolicę, ale moje starania przynosiły marne skutki. Po chwili stwierdziłam, że naprawdę się zgubiłam. Szczerze mówiąc, nawet pomimo tego, że przebywałam w nieznanym miejscu, a wokół nie widziałam żadnej żywej duszy, nie było we mnie ani krzty strachu, jedynie ogromna złość na samą siebie, bo pozwoliłam sobie na chwilę słabości i nieuwagi. I właśnie w ciągu tej jednej, króciutkiej chwili, kiedy to ogarnęła mnie nagła chęć stania się lepszym człowiekiem, wylądowałam na jakimś zadupiu bez telefonu lub osoby, do której mogłabym zwrócić się z prośbą o wskazanie odpowiedniej drogi do domu. Chociaż, o litości, nie znałam nawet adresu.
A niebo znów na głowę spada mi. I nadziei coraz mniej na słońce. ~Katarzyna Nosowska
A ja przecież nie byłam słaba. To znaczy kiedyś nie, bo teraz... Nie oszukujmy się, zmiękłam. I bywały chwile, w których chciałam zmian, w których pragnęłam udowodnić innym, że potrafię okazać skruchę i przeprosić. Ale w momentach takich, jak ten, kiedy przez własną głupotę kręciłam się po nieznanym mieście o czwartej nad ranem, wybijałam sobie takie chęci z głowy.
- No proszę, proszę, kogo my tu mamy. - usłyszałam zachrypnięty głos, dobiegający z drugiej strony ulicy. - Co taka ślicznotka robi sama w parku o tak późnej porze? - szydził, a ja czułam, jak wrze we mnie złość. - Nie powinnaś znajdować się teraz w cieplutkim łóżeczku? - zaśmiał się chrapliwie, co przypominało bardziej szczekanie chorego psa.
- Nie wpieprzaj swojego krzywego nosa w moje sprawy i spieprzaj stąd, dobrze ci radzę. - syknęłam w stronę chłopaka, a ten z głośnym świstem wciągnął powietrze i ruszył w moją stronę. Szczerze mówiąc, przestraszyłam się. Zresztą, wydawało mi się to normalne, no bo w końcu jest jakaś czwarta nad ranem, dookoła ani jednej żywe duszy, a w parku zaczepia mnie, przynajmniej o głowę wyższy, nieznajomy koleś i w dodatku idzie w moim kierunku z bardzo nieciekawą i nie zwiastującą nic dobrego miną. "A mogłaś się nie odzywać, głupia!"
W nienawiści jest strach. ~Fryderyk Nietzsche
- Oj królewiczu, myślę, że przydałaby ci się pasta do zębów. - odpowiedziałam równie chłodnym tonem, a facet zacisnął szczękę. Ale kiedy zamknął mój nadgarstek w silnym uścisku, wolną ręką z całej siły, która aktualnie się we mnie kumulowała, a warto dodać, że było jej okropnie dużo, walnęłam go w twarz, a następnie kopnęłam kolanem w krocze. Co jak co, ale to miałam opanowane do perfekcji. Koleś zgiął się wpół i chyba nie wiedział, za jaką bolącą część ciała ma się złapać. - Nie radzę ci mnie dotykać, bo może być jeszcze gorzej. - powiedziałam i, nachylając się nad nim, poklepałam go po plecach. A gdy już miałam odchodzić, facet jakby zebrał w sobie wszelkie siły i złapał moją nogę ciągnąć ją w swoją stronę, co oczywiście skończyło się moim upadkiem. Przestraszyłam się nie na żarty, kiedy wstał z ziemi i stojąc nade mną charczał głośno, zupełnie tak, jakby się czymś zakrztusił. Lub jakby poważnie się zdenerwował.
- Nie chciałaś po dobroci, no to będziesz miała po złości. - wychrypiał i popchnął mnie, gdy próbowałam się podnieść. W tamtym momencie moje przerażenie było jeszcze większe, o ile to w ogóle możliwe. - Zobaczysz, księżniczko, na pewno ci się spodoba. Będziesz wręcz błagać o więcej. - sapnął prosto w moje usta. I w normalnych okolicznościach, gdybym znalazła się w takiej sytuacji miesiąc temu, wyśmiałabym go, szarpała się i kopała. Ale, sami rozumiecie, teraz, jakby to delikatnie ująć... nie byłam sobą. Więc zamiast się bronić, ja siedziałam zupełnie nieruchoma i zaciskałam powieki, by się nie rozpłakać.
Ludzie są skazani na cierpienie, a łzy to święta woda. ~R. Scott Bakker
- Nie sądzę, by była tak zdesperowana. A teraz spadaj, już cię tu nie widzę. - facet najwyraźniej się przestraszył, bo już po chwili moje oczy zarejestrowały obraz jego ucieczki. - Jak to z tobą jest, że zawsze musisz wpakować się w jakieś gówno? - prychnął tylko i ruszył w kierunku, z którego przybył, a do mnie jakby powróciły wszystkie siły. Zerwałam się z miejsca i ruszyłam za nim, starając się opanować silne drżenie rąk.
- To wszystko przez ciebie! - ryknęłam. - Gdybyś nie wzbudził we mnie cholernego poczucia winy i nie wybiegł tak nagle z domu, może nadal siedzielibyśmy na tej kanapie! Nie dopuściłeś mnie nawet do słowa! - krzyczałam, kiedy chłopak się zatrzymał i obrócił w moją stronę. Ze złością dźgałam palcem jego tors, na co ten się lekko krzywił. - To twoja wina, jak zawsze!
- Jasne, zwalaj wszystko na mnie. - powiedział, mimo wszystko spokojnie. - Wiesz, Darcy, mam dość. Jestem zmęczony naszymi ciągłymi kłótniami, chcę odpocząć. Sam nie wiem, co się ze mną dzieję, po prostu... Nie wiem. - szeptał, a ja stałam z ogłupiałą miną. I gdy już chciałam coś powiedzieć, by kolejny raz nie dopuścić do sytuacji sprzed godziny, przeszkodził mi w tym sam Harry, zdejmując kurtkę, narzucając ją na moje ramiona i odchodząc.
~*~
Nie lubię sytuacji, w których jakakolwiek osoba mnie poucza. Nieważne czy to tata, czy przyjaciele, czy nawet przygłupy. Zawsze byłam tak samo zła i zniecierpliwiona. A kiedy Eleanor przeszła do skutków mojego niedoszłego gwałtu, o którym jakiś cudem się dowiedziała, przewróciłam teatralnie oczami i poszłam na górę, do swojego pokoju. Wiadomo, że słyszałam za sobą głośne krzyki i westchnienia, ale, szczerze mówiąc, zupełnie się nimi nie przejmowałam. Skupiałam się tylko na tym, by jak najszybciej dostać się do mojej cudownej łazienki w celu wzięcia długiego, gorącego prysznica.
Stałam pod natryskiem, a woda spływała po moim ciele, pozostawiając za sobą czerwone plamy. Parzyła mnie, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Chciałam, żeby zmyła ze mnie cały bród dzisiejszego dnia. Tarłam szorstką gąbką skórę, tak, jakbym dzięki temu mogła zapomnieć o wydarzeniach sprzed godziny. Nadal czułam oddech tego obleśnego faceta na mojej twarzy, jego słowa odbijały się echem w głowie. Nie potrafiłam wyobrazić sobie tego, co mogłoby się stać, gdyby Harry cudem nie pojawił się w tamtym miejscu. Prawdę mówiąc, ta wizja była straszna, więc wolałam nie wpuszczać jej do swojej podświadomości. I w tamtej chwili, dziękowałam Bogu za przygłupa od gorszych dni.
Ciągle zapominamy, że człowiek nieustannie musi korzystać z pomocy innych ludzi. ~Mikołaj Gogol
Znowu nie było we mnie nawet szczypty strachu. Miałam ochotę krzyczeć, walić w ścianę, gryźć ręce, tylko dlatego, że ciągle czułam w sobie cząstkę chęci. Chęci do zmiany zachowania. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że nie będę w stanie pozbyć się jej, bo to tak, jakbym powoli uśmiercała siebie. Wiedziałam, iż nie potrafię wygrać tego starcia z samą sobą. Pozostało jedynie podporządkowanie się temu uczuciu, które rośnie we mnie z każdą sekundą.
Czy to normalne, że jeden chłopak wzbudza we mnie chęci do stania się lepszym człowiekiem?
Postępuj zawsze właściwie. Da to satysfakcję kilku ludziom, a resztę zadziwi.
~Mark Twain
***
Hej!
Przybywam do Was z następnym rozdziałem, już dziesiąty, ale ten czas szybko leci. Miał być wczoraj, ale wyszło jak wyszło. Dziękuję za tak wiele komentarzy pod ostatnim rozdziałem, mam nadzieję, że teraz też Wam nie zawiodłam. Muszę również okropnie podziękować za zrozumienie w tej sprawie ze Swift... Dobiłyście do 78 obserwatorów, ponad 24 tysięcy wyświetleń, a komentarzy jest łącznie dokładnie 199! To niesamowite. Co do końca tego opowiadania, może niektóre z Was się ucieszą, ale tak, planuję napisać drugą część. Tak więc, z tego co wyliczyłam z moją przyjaciółką, ruszy ona 1 czerwca i będzie trwała do końca września. Rozdział specjalnie dla mojej kochanej złośnicy. <3 To chyba by było na tyle, teraz lecę zamawiać książkę naszych mężów. :D
Buźki.
Ev.
Zajebiisty *.*
OdpowiedzUsuńNie kończ jeszcze.. no. Czeeemu? :(
Oczywiście że uszczęśliwia mnie myśl że będzie kolejna część, ale tu niech bd więcej rozdziałów i w drugiej części też ;>
Całuję i życzę weny.
A! i u mnie również NN jeśli masz ochotę poczytać.
http://rock-me-one-direction.blogspot.com/
Boski :*
OdpowiedzUsuńKocham
Boski. :3
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga! ♥ Niech ona zrozumie, że źle robi :c Już było tak blisko. Miała wyrzuty sumienia i nagle znów ta złość. Oj Darcy, Darcy.Czekan na następny ;* ^^
OdpowiedzUsuńAutorka złośliwiec, to i Darcy złośliwiec, wszystko się z sobą jakoś wiąże!
UsuńOch, on jej dał kurtkę, jest taki miły! To na pewno był pierwszy krok, żeby ją rozkochać, wykorzystać i rzucić. Czy jak to tam szło...
cudowny , kocham to i nie moge sie doczekac kiedy Darcy i Harry się pogodzą ;*
OdpowiedzUsuńczekam na next XxXxXx
Superowy rozdział ;*
OdpowiedzUsuńPamiętaj o recenzji na gg na temat książki xD
( ta od kolorowych włosów i wgl xd )
Naprawdę masz ogromny talent i cieszę się, że będziesz pisała kolejną część ;p
czekam <3
Awww kocham cię i tego bloga mam nadzieję że dodasz szybko kolejny
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że piszesz naprawdę bosko. Uwielbiam, ba, nawet kocham czytać Twoje opowiadania. Każdy rozdział jest taki rewelacyjny. Zazwyczaj blogi są o tym, że główna bohaterka zakochuje się w jakimś z członków One Direction i żyją długo i szczęśliwie. Twoje jest inne i to 'inne' oczywiście w pozytywnym sensie. Podoba mi się to co robisz i powiem Ci, że pomimo tego, że czytam Twój blog krótko to jest on jednym z moich siedmiu ulubionych blogów. Naprawdę widzę, że pisanie sprawia Ci przyjemność, więc rób to dalej. Jeśli kiedyś skończysz pisać tego bloga, a postanowisz założyć nowy, to mam nadzieje, że podasz mi link. Poza tym wygląd bloga jest boski. Ten szablon z Barbarą Palvin jest bajeczny *,* Jaram się Twoim blogiem. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWeronika M.
extra !
OdpowiedzUsuńwspaniały ^^
czekam nn <3
Całujee Lolaa ;*
Znakomicie, a kto jest ta przyjaciółką, bo musze wycałować. ?
OdpowiedzUsuńMatkoo <33 Zayebisty rozdział ! *w* Ja myślałam, że Darcy rzuci się na szyję Harremu, a tu się okazało, że na niego krzyczy ._. Haha ;D Mam nadzieję, że w następnym rozdziale będzie między nimi mniej więcej okey xd I bardzo się cieszę, że będzie II część ! ;*
OdpowiedzUsuńCzekam na NN ;* Wenyyy <3333333
Wejdziesz na tego bloga ? To nie mój, ale jest zayebisty *-* http://hateorlovesurvives.blogspot.com/
Boskii. <33 Piszesz naprawdę wspaniale. : D
OdpowiedzUsuńKurczę no, Darcy. Nawet zwykłego "dzięki"? Ah, brak mi słów. Ja za nic nie pojmuję tej dziewczyny. Ale i tak ją kocham. <3
Czekam na nn. ; )
Pozdrawiam. xx
Zajebisty jak zawsze!Jak ty to robisz,że każdy twój rozdział zaskakuje (pozytywnie) i jest taki świetny?! Już się nie mogę doczekać kolejnego!
OdpowiedzUsuńLove u xx
Świetny rozdział! Nasza Darcy zaczyna się zmieniać... hm ciekawe co z tego wyniknie i jeszcze do tego Harry ;) Już nie moge się doczekać kolejnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam xD
<333 wspanialy
OdpowiedzUsuńSzkoda, że taki krótki rozdział, ale naprawdę bardzo mi się podobał :) Strasznie jestem ciekawa jak to dalej będzie z Harrym i Darcy. Spodziewałam się, że to Harry ją uratuje, ale trochę żałuję, że akcja między nimi bardziej się nie rozwinęła :D
OdpowiedzUsuńrozdział świetny :)
OdpowiedzUsuńkomentuję teraz, ponieważ całkowicie zaczytałam się w DARK
C-U-D-O
Harry i Darcy, czekam na obrót spraw
a ten niedoszły gwałt, Harry ma refleks skoro pojawił się tam kiedy prawie doszło do tego wszystkiego
czekam na next
życzę oceanu weny
love you ;**
wooooow kocham ten blog <3 Kocham ciebie <3
OdpowiedzUsuńRozdział niesamowity, genialny, świetny ;)
Już jak ten "chuj" ją złapał różne myśli chodziły mi po głowie xD ale na szczęście Harold od gorszych dni xD się zjawił
Może Darcy się zmieni... nie wiem nie będę paplać bzdur czekam na następny bo cuuuudownie piszesz <3 ---G
Czytam ten blog od paru tygodni ( w sumie nie istnieje też jakoś specjalnie długo, ale to nieważne). Z każdym rozdziałem, coraz bardziej zakochuję się w Twojej twórczości. Twój talen tnie zna granic. Opisujesz każdą sytuację w sposób, który obrazuje mi wszystko. Gdy czytam w mojej głowie pojawia się każdy szczegół. Od najmniejszego liścia, przez szuranie trampków po asfalcie, kończąc na kropelce potu spływającej po czole Darcy. Uczucia i pasja wkładana w ten blog, nadaje mu "tego czegoś", dzięki czemu wyróżnia się z listy takich samych, nudnych historii. Nie jest to kolejny tasiemiec, składający się z samych dialogów i opisów pocałunków. To prawdziwa historia, którą czujemy całym sobą, zagłębiając się w Twój tekst. Najpierw delikatnie muska nasze ramiona, by powoli zmierzwić nasze włosy, ale to tylko pozory. Już po chwili przeszywa nas do szpiku kości i uzależnia jak najsilniejszy narkotyk. To jest właśnie Whispers and Love...
OdpowiedzUsuńSą to słowa właścicielki jednego z tych "tasiemców", które nie równają się nawet z jednym zdaniem Twojej twórczości. Moim wielkim marzeniem jest choć w odrobinie poczuć, jak to jest mieć talent równy Twojemu. Nie chcę by to brzmiało jak puste pochlebstwa, ale inaczej nie jestem w stanie tego wyrazić, wybacz...
Jeśli to czytasz, to chcę żebyś wiedziała, że podziwiam Cię i jesteś na tę chwilę, moim największym autorytetem w sprawach pisarskich. Wspieram Cię całym sercem i liczę, że choć w odrobinie pomoże Ci to w pisaniu historii Darcy.
Pozdrawiam
L.
Przepraszam ,ale nie mam zbyt dużej ilości czasu , więc powiem tylko GENIALNE. :*
OdpowiedzUsuńSUPER , PISZ SZYBKO NN
OdpowiedzUsuńGenialny rozdzial! <3 uwielbiam te opowiadanie i twoj sposob pisania jestes moja ulubiona blogerka! :D i tak pro po tez mieszkam w Bialymstoku :) kiedy przeczytalam ze mieszkasz w tym miescie zdziwilam sie bo jeszcze nie spotkalam z tad zadnej blogerki a co dopiero tak wspanialej! xxx
OdpowiedzUsuńfajny ;) czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie
http://kolejna-trudna-decyzja.blogspot.com/
niesamowicie piszesz. na prawdę, to jedna z niewielu tak wciągających historii. :))
OdpowiedzUsuńcudowny. zapraszam do siebie --> http://mydreamislivewithyou.blogspot.com/?m=1
OdpowiedzUsuńZnalazłam ten blog dzisiaj i już cały przeczytany. Zakochałam się w tej historii! Zamiast odrabiać lekcję to czytam o życiu Darcy. Zresztą główna bohaterka jest przecudowna no i oczywiście ten przygłup od gorszych dni mnie urzekł. Masz naprawdę bardzo dobry styl pisania. Oby tak dalej. Buziaki i do następnego :*
OdpowiedzUsuńKocham cię za to, że piszesz takie cudo.
OdpowiedzUsuńStrasznie uosobiłam się z Darcy. Mamy identyczne charaktery, nawet date urodzin mamy taką samą haha :)
W dodatku te cytaty dajace wiele do myslenia ahhh *.*
Wydaje mi się, ze to najlepsze opowiadanie jakie dotychczas czytalam <3
Milka xx
( zapraszam do mnie na www.smileyjensenxx.blogspot.com )
uwielbiam twojego bloga, i sposób w jaki piszesz. A te cytaty to *.*
OdpowiedzUsuńa co do następnego rozdziału, nie śpiesz się :). To twój blog i to ty decydujesz kiedy dodasz nowy rodział, nie możesz też zawalać szkoły dla bloga, więc ja cię rozumiem. :)
DOBRZE! Niech się zmienia dla (jak przewidziałam na samym początku) Harry'ego! Yay! Koniec pyskatej Darcy!
OdpowiedzUsuńCzytam dalej ;)
Love
G